Wtorek. Na "szczęście" Mercedes bezpiecznie doleciała do Irlandii. Lauren oczywiście zadzwoniła do mnie z porcją soczystych ploteczek prosto z Mullingar. Oczywiście nie powiedziałam jej, jaką zajebistą mamy nową siostrzyczkę. Pomyślałam, że poruszę ten temat przy którejś z rodzinnych uroczystości, żeby Logan dowiedział się jaka jego córeczka jest grzeczna i w ogóle. Pewnie Logan nic nie wie o jej interesach.
Dzisiaj też chłopaki wracają na trasę. Kolejna rozłąka. Tym razem na cały miesiąc. Już czuję, że będzie ciężko. Będę się martwić, a po tym co próbowała zasugerować Mercedes jeszcze bardziej. Wiem, że Lou nie mógłby mnie zdradzić. Może i nie wygląda, ale jest kochany i troskliwy. A ona myśląc w ten sposób patrzy przez pryzmat tego, jaki jest "przeciętny" facet, jednak ja wiem, że nie każdy musi taki być.
Podczas gdy chłopaki pakują swoje rzeczy ja i Hay przeglądamy internet i gazety w poszukiwaniu jakiejś pracy. Nie mamy nic lepszego do roboty, tak więc zajęłyśmy się jakąś pożyteczną rzeczą. Przeglądałyśmy masę ogłoszeń, ale żadne nas nie zainteresowało. Pewnie to dlatego, że tak naprawdę żadna z nas nie wiedziała co chciałaby robić.
- To nie ma sensu. - zamknęłam laptopa kładąc się na kanapie, na której przed chwilą siedziałam
- Może robota nie jest dla nas ? - zapytała blondynka
Zaśmiałyśmy się. Po chwili usłyszałyśmy hałas, który miał oznajmić, że chłopcy są już na dole.
- Lou ! - podeszłam do niego i mocno się wtuliłam
- Spokojnie, mała. To tylko miesiąc, szybko minie. - zaczął mną kołysać żeby rozładować emocje
- Wiem, ale i tak będę tęsknić.- powiedziałam
- Będę dzwonił tak często jak to możliwe, obiecuję. - powiedział i lekko pocałował mnie w szyję
Po dość czułym pożegnaniu poszłam przytulić pozostałych, żeby nie czuli się "mniej kochani" . Na dłuższą chwilę zatrzymałam się przy Harry'm.
- Trzymaj się i bądź dzielny.
Niestety chłopcy musieli już iść. Ostatni buziak i tyle ich widziałyśmy.
- Co wy na to, źeby zjeść obiad na mieście ? - zapytała Hay
- Nie mogę, zaraz muszę być w studiu. - odezwała się Perrie
- Ja mam próby. - westchnęła Dan
- Z miłą chęcią. - uśmiechnęłam się
Zabrałyśmy nasze torebki i wyszłyśmy. Postanowiłyśmy, że pójdziemy do Nando's. Tak też zrobiłyśmy.
- Ej, Haylee zobacz. - zwróciłam uwagę blondynki na napis na drzwiach
" Przyjmiemy dwie osoby na staż. Więcej informacji przy kasie."
Spojrzałyśmy na siebie.
- Czy myślisz o tym samym co ja ? - zapytałam
Hay pokiwała głową. Bez zastanowienia weszłyśmy. Podeszłyśmy do kasy.
- W czym mogę pomóc ? - zapytała nas młoda dziewczyna
- Widziałyśmy ogłoszenie, że potrzebujecie dwóch osób. Czy jest ono aktualne ? - starałam się brzmieć poważnie
- Jak najbardziej. Rozumiem, że panie są chętne ? - zlustrowała nas wzrokiem
- Tak. - odpowiedziałam
- Proszę zostawić nazwiska i numery telefonów. Szefowa skontaktuje się z paniami. - podała nam jakiś formularz
Wypełniłyśmy wszystko tak jak trzeba i wyszłyśmy. Nasze plany z obiadem lekko się zmieniły, więc zdecydowałyśmy, że pójdziemy do marketu, zrobimy zakupy i ugotujemy coś razem. Tak też zrobiłyśmy. Po drodze, zastanawiałyśmy się co chciałybyśmy zjeść. Wymyśliłyśmy "jakąś" sałatkę, to jest kebab-gyros. Kupiłyśmy wszystkie potrzebne składniki, zapłaciłyśmy przemiłej ekspedientce, która ewidentnie nas znała, więc dostałyśmy "zniżkę" 10%. Zabawna sytuacja. Obładowane zieleniną i innym tałatajstwem wróciłyśmy do domu. W kuchni rozpakowałyśmy nasze zakupy i zabrałyśmy się do roboty. Dla umilenia sobie czasu wlączyłyśmy radio. Kroiłyśmy warzywa śpiewając piosenki, które akurat leciały. Przy muzyce gotowanie idzie o wiele szybciej, tak więc po półgodzinie nasza sałatka była gotowa.
- Całkiem niezła wyszła. - powiedziała Hay gdy spróbowałyśmy naszego cuda
- Nawet. - odparłam
Zostawiłyśmy jakieś resztki dla dziewczyn i poszłyśmy do siebie. Dawno nie sprawdzałam Facebooka i Twittera. Aż się boję. Znając życie brukowce już szumią o Tatianie i Harry'm. Nie myliłam się. Na każdym portalu plotkarskim o tym mówią. Zastanawia mnie tylko, skąd oni tak szybko się o tym dowiedzieli. Chyba ktoś musiał widzieć Tatianę na lotnisku. Weszłam w jeden link.
Czy to koniec ich związku ?
Tatiana Gorbunova ( 19 l ) dziewczyna słynnego piosenkarza Harry'ego Stylesa ( 20 l ) była widziana wczoraj po południu na lotnisku Heathrow. Nie wiadomo, dokąd się udała, ale wiadomo, że była sama. Dziewczyna wyglądała na przygnębioną i smutną. Czyżby poważna kłótnia z chłopakiem nakłoniła ją do wyjazdu ?
Ouć. Czyli zaczynają węszyć. Jeżeli dojdą do całej prawdy, będą mieli newsa roku. Niedobrze.
Większość artykułów była podobna. Postanowiłam wejść na Twittera. Zaczęłam czytać tweety Directioners. Wspólnymi siłami próbowały ustalić, o co chodzi. Wiadomo, że te dziewczyny nie są głupie i szybko ustalą fakty. To tylko kwestia czasu.
Westchnęłam. Już miałam zamknąć laptop, ale coś przykuło moją uwagę. Tatiana była dostępna na Skype. Musiałam skorzystać z takiej okazji i zadzwoniłam. Oby odebrała.
Po chwili zobaczyłam ją na ekranie.
- Hej. - powiedziałam
- Hej. - mruknęła
- Co tam u ciebie ? - zapytałam
- Szczerze ? Źle. Kompletnie na nic nie mam siły. Tylko siedzę i ryczę jak głupia. - odparła
- Nawet nie wiem co ci odpowiedzieć.
- I dobrze. Nie chcę, żebyś mnie bez sensownie pocieszała.- powiedziała
- Spokojnie. Ja się po prostu martwię.- podniosłam ręce w geście obronnym
- Nie ma takiej potrzeby. Jakoś sobie poradzę. Sama
- Ech. No dobrze, nie będę cię więcej męczyć. Zadzwonię za jakiś czas. - uśmiechnęłam się lekko
- Pa. - odpowiedziała krótko
Zamknęłam laptopa głośno wzdychając. Nawet nie zauważyłam, że nie jestem sama.
- Widzę, że ta rozmowa nie przyniosła żadnych rezultatów. - usłyszałam głos Haylee
- Dlaczego ona się okłamuje. Gołym okiem widać, że jest jej ciężko i potrzebuje wspracia przyjaciół.- powiedziałam
- Tylko, że ona nie chce pomocy.- Blondynka usiadła obok mnie
- Może potrzebuje więcej czasu.- spojrzałam na nią
- Może.
Pogadałyśmy chwilę, a potem Haylee poszła do siebie. Mimo, że było dość wcześnie postanowiłam pójść do łazienki się ogarnąć do spania. Wzięłam długą relaksującą kąpiel.
Po dość długim czasie spędzonym w wodzie, opatuliłam się mięciutkim ręcznikiem. Wysuszyłam włosy, ubrałam świeżą bieliznę, piżamę i położyłam się spać.
\
Końcóweczka denna, ale chyba mi to wybaczycie, prawda? Troszkę mnie rozczarowaliście ilością komentarzy pod ostatnim rozdziałem, ale to nic :)) Mam nadzieję, że pod tym rozdziałem będzie ich odrobinę więcej :) Następny rozdział -> 6 listopada
sobota, 31 października 2015
piątek, 23 października 2015
Rozdział 60
Poranek po imprezie. Istna męczarnia. Całe szczęście, że okna zasłonięte. Inaczej było by jeszcze gorzej. Z lekkim, ale nieznośnym bólem głowy podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam na śpiącego obok Lou. Dzisiaj będę łaskawa i nie będę go budzić. Powiedzmy, że dziś jest dzień dobroci dla zwierząt. Oczywiście żartuję. Ubrałam się w jakieś luźne ciuchy i zeszłam na dół do kuchni. Przy stole siedziały wszystkie dziewczyny oprócz Tatiany i Mercedes. Wyczuwam problemy. Szybko odgoniłam negatywne myśli i poszłam zrobić sobie coś do jedzenia. Dzisiaj samoobsługa - każdy robi dla siebie co chce.
- Gdzie zgubiłyście panów ? - zapytałam
- Śpią. - odpowiedziała Haylee za wszystkie
- Imprezowicze zasrani. - zaśmiałam się pod nosem robiąc sobie kanapki
- A my to nie lepsze ? - odezwała się Perrie
Wszystkie przyznałyśmy jej rację. Postanowiłam zrobić też dla nich. W sumie czemu nie. W końcu dzień dobroci dla zwierząt.
W bonusie zaparzyłam kawy i pogadałyśmy po "babsku". Po pewnym czasie zaczęło się schodzić towarzystwo. Na początku leniwie. Potem odrobinę żwawiej. Niall spojrzał najpierw na mnie, a potem na kanapki, które zrobiłam.
- Nie gap się tak na nie, tylko się częstuj. - powiedziałam
- Nie zatrułaś ? - zapytał
Strzeliłam mentalnego facepalma.
- Nie ! Skąd ten pomysł ?
- Ty nigdy nie robisz jedzenia z własnej woli i to bezinteresownie. - odpowiedział
- Ach, po prostu pomyślałam, że może być jeden dzień dobroci dla zwierząt. - wyszczerzyłam się
Chłopaki nie zadawali więcej pytań i bez krępacji poczęstowali moimi kanapkami.
- Okej, a teraz pierwsze zasadnicze pytanie. Gdzie nasze "kółko wzajemnej adoracji" ma swoje spotkanie. Ktoś wie ? - zapytałam
- Wczoraj około północy straciliśmy ich z oczu. - odpowiedzieli Zerrie
Czy oni znowu mają ze sobą problemy ? Jak ta pierdoła Styles znowu coś odjebał to ja chyba nie ręczę za siebie.
- Ech. Oni chyba nigdy się nie nauczą. Idę po Tatianę, założę się, że wiem gdzie jest. A co do pozostałej dwójki to później się z nimi policzę. - odpowiedziałam
- Idę z tobą. - powiedziała Haylee
Przebrałam się w inne ciuchy i narzuciłam na siebie bluzę, gdyż wiał wiatr. Haylee również się przebrała włożyła bluzę i wyszłyśmy. Udałyśmy się w stronę kamienistej części plaży. Niewielkie kamyki przechodziły w coraz większe. Rzadko kiedy ktoś tu przychodził. Idealne miejsca do pobycia w samotności. Nie myliłam się. Siedziała na szczycie wpatrując się w morze. Spojrzałyśmy z Hay na siebie, ale poszłyśmy dalej.
- Tu się schowałaś. - powiedziałam siadając obok
Spojrzałam na nią. Twarz miała mokrą od łez.
- Po co tu przyszłyście ? - zapytała
- Martwimy się o ciebie. - odpowiedziała blondynka
- Gadaj co się stało - poleciłam jej
- A jak myślisz ? Co się mogło stać ? - zakpiła
No tak. Ciągle ten sam problem.
- Masz racje, głupie pytanie. - westchnęłam
Zauważyłam, że łzy znowu napływają jej do oczu.
- Widziałam ich razem. W jej łóżku. Spali przytuleni do siebie. Gdybym ich nie znała pomyślałabym, że to ona jest jego dziewczyną a nie ja. - mówiła a łzy spływały po jej policzkach
- Zatłukę...- Hay już wstawała ale ją powstrzymałam
- Tatiana, wiem, że ten widok nie należał do najprzyjemniejszych, ale na pewno wszystko sobie wyjaśnicie i będzie dobrze. Mercedes wróci do siebie i zapomnicie o całej tej przykrej sytuacji. - powiedziałam
- Nie Jade, nic nie będzie dobrze. Tym razem to koniec. Długo nad tym myślałam. Jak tylko znajdziemy się w Londynie wyjeżdżam. Wracam do domu do Rosji. Muszę to wszystko poukładać i zastanowić się czy jest jeszcze co ratować. Mam nadzieję, że to zostanie między nami. - spojrzała na nas
Powoli analizowałam jej słowa.
- Wiem co zaraz powiecie. Powiecie, że mnie kocha, ale zastanówcie się. Gdyby mnie kochał, czy ranił by mnie tyle razy ? Ja jestem wytrzymała, wiele mogę wybaczyć, ale mam swoje granice. A granice te właśnie zostały przekroczone. - dodała
Najgorsze było to, że miała rację. Poniekąd miała rację. Ciężko było mi się z tym oswoić.
- Rozumiem cię. Obiecaj tylko, że wrócisz....kiedyś.- powiedziałam
- Wrócę, ale na pewno nie prędko. - uśmiechnęła się słabo - Jeszcze jedno. Na razie nie mówcie chłopakom o moich zamiarach.
- Słowo. - przytuliłyśmy się
Słowo.
Odebraliśmy walizki i opuściliśmy budynek. Taksówką pojechaliśmy prosto do naszej willi. Chłopaki postanowili od razu iść spać, ponieważ jak powiedzieli są wykończeni. A my zostałyśmy same. Znowu.
- Za trzy godziny mam samolot do Moskwy. - oznajmiła Tatiana
- Tak szybko ? Myślałam, że zostaniesz z nami chociaż do jutra. - zdziwiłam się
- Im szybciej tym lepiej. Pozdrówcie odemnie chłopaków. - widziałam po niej, że nie było jej łatwo
Przytuliła każdą z nas. Jedynie Mercedes siedziała na kanapie bacznie wszystko obserwując.
- Dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłaś. Gdyby nie ty już dawno bym się poddała. - powiedziała do mnie
- Jesteś bardzo dzielną osobą. Podziwiam cię i mam nadzieję, że nie żegnamy się na zawsze. - próbowałam się nie rozpłakać
- Jeszcze jedno. - odsunęła się i wyjęła z torby kopetę zaadresowaną do Harry'ego
- Nie potrafiłabym wyjechać bez słowa wyjaśnienia. - spojrzała na nią
- Mam to zanieść za ciebie ? - zapytałam
- Sama to zrobię. - westchnęła
Poszła na górę. Po kilku chwilach wróciła. Znowu miała łzy w oczach.
- No, czas na mnie. Trzymajcie się dziewczyny. - pomachała nam i wyszła
No i tyle ją widziałyśmy.
- Jesteś z siebie zadowolona ?!- zapytałam Mercy
- Jak najbardziej. Żal mi tej dziewczyny. - odpowiedziała
Zdziwiłam się. O czym ona do cholery mówi ?
- Dlaczego żal ? - zapytała Haylee
- Zakochała się w takim idiocie jak Harry, a tylko cierpi. - wyjaśniła
- Przepraszam, ale co ci do tego ?
- Jestem testerką wierności. Sprawdzam takich gości, czy są wierni swoim partnerkom. Jak widać Styles bardzo łatwo ulega kobiecym urokom. - powiedziała
Że co przepraszam ? Ona jest testerką wierności ?! Czyli, że....
- To było ustalone ?! - krzyknęłam
Wszystkie byłyśmy wstrząśnięte. Ta cała sytuacja staje się coraz bardziej chora i skomplikowana.
- Oczywiście. Prywatnie nie mam zwyczaju sypiać z zajętymi mężczyznami. Może i wyglądam jak typowa dziwka, ale nią nie jestem. Mam zasady. - prychnęła
- Rozwaliłaś im związek i psychikę. - powiedziałam
- To już nie mój problem. Wyświadczyłam jej przysługę, a jak sobie radzą z rozstaniem mnie nie interesuje. - mruknęła
Wzięła swoją walizkę do ręki i poszła w stronę drzwi. Myślałam, że już pójdzie w pizdu i jej nie zobaczę, ale zatrzymała się.
- Jeszcze jedno, Jade. Tego twojego faceta, też bym radziła sprawdzić. - dodała złośliwie i wyszła
Bezczelna smarkula. Zagotowało się we mnie.
Opadłam na kanapę zszokowana. Trochę za dużo wydarzeń jak na jeden dzień. Próbując zająć myśli włączyłyśmy telewizor. Oglądałyśmy powtórki jakichś starych seriali
- Siedzimy tak już z dwie godziny. Trzeba zrobić kolację, bo zaraz małpy wstaną. - powiedziała smutno Dan
Zgodziłyśmy się z nią. Zajęłyśmy się przygotowywaniem kolacji, ale nie zbyt nam to szło. W końcu wyszły nam "jakieś" naleśniki. Na nic lepszego w tym momencie nas nie było stać. Uporałyśmy się akurat, bo zeszli pełni entuzjazmu chłopcy. Bez Hazzy. Ou.
- Cześć dziewczynki. Co macie dobrego ? - zapytał Lou
- Naleśniki. - odpowiedziałyśmy
- Och, to super. Co wam się stało ? A tak wogóle gdzie Tatiana ? - zadawał milion pytań na sekundę
- Nie ma jej. - powiedziałam
- Jak to nie ma ?! - krzyknęli
- Normalnie. Spakowała się, wyjechała. - również krzyknęła Hay
Zapanowała cisza. Patrzyliśmy się na siebie bez żadnego słowa.
- Gdzie Harry ? - zapytałam po długiej chwili milczenia
- U siebie, podobno miał "coś ważnego" do zrobienia. - odpowiedział Lou
List Tatiany.
- Pójdę do niego. - powiedziałam
Czasem się zastanawiam, dlaczego bawię się w psychologa całej naszej bandy. Ygh. Powoli poczłapałam na górę. Przystanęłam pod drzwiami Stylesa. Zapukałam.
- Harry ? - niepewnie weszłam do pokoju
- Straciłem ją, na zawsze. - powiedział cicho
- Nie mów tak. Nie wszystko jeszcze stracone. - usiadłam obok niego na łóżku
- Ona mi nigdy tego nie wybaczy. To już koniec. - rzucił list na podłogę
Ostrożnie podniosłam i spojrzałam na niego.
- Gdzie zgubiłyście panów ? - zapytałam
- Śpią. - odpowiedziała Haylee za wszystkie
- Imprezowicze zasrani. - zaśmiałam się pod nosem robiąc sobie kanapki
- A my to nie lepsze ? - odezwała się Perrie
Wszystkie przyznałyśmy jej rację. Postanowiłam zrobić też dla nich. W sumie czemu nie. W końcu dzień dobroci dla zwierząt.
W bonusie zaparzyłam kawy i pogadałyśmy po "babsku". Po pewnym czasie zaczęło się schodzić towarzystwo. Na początku leniwie. Potem odrobinę żwawiej. Niall spojrzał najpierw na mnie, a potem na kanapki, które zrobiłam.
- Nie gap się tak na nie, tylko się częstuj. - powiedziałam
- Nie zatrułaś ? - zapytał
Strzeliłam mentalnego facepalma.
- Nie ! Skąd ten pomysł ?
- Ty nigdy nie robisz jedzenia z własnej woli i to bezinteresownie. - odpowiedział
- Ach, po prostu pomyślałam, że może być jeden dzień dobroci dla zwierząt. - wyszczerzyłam się
Chłopaki nie zadawali więcej pytań i bez krępacji poczęstowali moimi kanapkami.
- Okej, a teraz pierwsze zasadnicze pytanie. Gdzie nasze "kółko wzajemnej adoracji" ma swoje spotkanie. Ktoś wie ? - zapytałam
- Wczoraj około północy straciliśmy ich z oczu. - odpowiedzieli Zerrie
Czy oni znowu mają ze sobą problemy ? Jak ta pierdoła Styles znowu coś odjebał to ja chyba nie ręczę za siebie.
- Ech. Oni chyba nigdy się nie nauczą. Idę po Tatianę, założę się, że wiem gdzie jest. A co do pozostałej dwójki to później się z nimi policzę. - odpowiedziałam
- Idę z tobą. - powiedziała Haylee
Przebrałam się w inne ciuchy i narzuciłam na siebie bluzę, gdyż wiał wiatr. Haylee również się przebrała włożyła bluzę i wyszłyśmy. Udałyśmy się w stronę kamienistej części plaży. Niewielkie kamyki przechodziły w coraz większe. Rzadko kiedy ktoś tu przychodził. Idealne miejsca do pobycia w samotności. Nie myliłam się. Siedziała na szczycie wpatrując się w morze. Spojrzałyśmy z Hay na siebie, ale poszłyśmy dalej.
- Tu się schowałaś. - powiedziałam siadając obok
Spojrzałam na nią. Twarz miała mokrą od łez.
- Po co tu przyszłyście ? - zapytała
- Martwimy się o ciebie. - odpowiedziała blondynka
- Gadaj co się stało - poleciłam jej
- A jak myślisz ? Co się mogło stać ? - zakpiła
No tak. Ciągle ten sam problem.
- Masz racje, głupie pytanie. - westchnęłam
Zauważyłam, że łzy znowu napływają jej do oczu.
- Widziałam ich razem. W jej łóżku. Spali przytuleni do siebie. Gdybym ich nie znała pomyślałabym, że to ona jest jego dziewczyną a nie ja. - mówiła a łzy spływały po jej policzkach
- Zatłukę...- Hay już wstawała ale ją powstrzymałam
- Tatiana, wiem, że ten widok nie należał do najprzyjemniejszych, ale na pewno wszystko sobie wyjaśnicie i będzie dobrze. Mercedes wróci do siebie i zapomnicie o całej tej przykrej sytuacji. - powiedziałam
- Nie Jade, nic nie będzie dobrze. Tym razem to koniec. Długo nad tym myślałam. Jak tylko znajdziemy się w Londynie wyjeżdżam. Wracam do domu do Rosji. Muszę to wszystko poukładać i zastanowić się czy jest jeszcze co ratować. Mam nadzieję, że to zostanie między nami. - spojrzała na nas
Powoli analizowałam jej słowa.
- Wiem co zaraz powiecie. Powiecie, że mnie kocha, ale zastanówcie się. Gdyby mnie kochał, czy ranił by mnie tyle razy ? Ja jestem wytrzymała, wiele mogę wybaczyć, ale mam swoje granice. A granice te właśnie zostały przekroczone. - dodała
Najgorsze było to, że miała rację. Poniekąd miała rację. Ciężko było mi się z tym oswoić.
- Rozumiem cię. Obiecaj tylko, że wrócisz....kiedyś.- powiedziałam
- Wrócę, ale na pewno nie prędko. - uśmiechnęła się słabo - Jeszcze jedno. Na razie nie mówcie chłopakom o moich zamiarach.
- Słowo. - przytuliłyśmy się
Słowo.
*
Wreszcie wracamy do Londynu. Atmosfera w naszym towarzystwie jest napięta. Tatiana nie odezwała się do Harry'ego ani jednym słowem. Unikała go jak ognia. Tak jak obiecałam, nie powiedziałam nic chłopakom. Jedynie Danielle i Perrie się dowiedziały i również obiecały nikomu nic nie wygadać. Jednak ciężko jest to ukrywać. Każdej z nas jest przykro, że tak to się kończy, ale nic na to nie możemy poradzić. Tatiana podjęła taką decyzję, a my chcąc nie chcąc musimy ją zaakceptować jaka by nie była. Spędziliśmy kilka godzin w samolocie, po czym wylądowaliśmy na lotnisku w Londynie. Nareszcie w domu.Odebraliśmy walizki i opuściliśmy budynek. Taksówką pojechaliśmy prosto do naszej willi. Chłopaki postanowili od razu iść spać, ponieważ jak powiedzieli są wykończeni. A my zostałyśmy same. Znowu.
- Za trzy godziny mam samolot do Moskwy. - oznajmiła Tatiana
- Tak szybko ? Myślałam, że zostaniesz z nami chociaż do jutra. - zdziwiłam się
- Im szybciej tym lepiej. Pozdrówcie odemnie chłopaków. - widziałam po niej, że nie było jej łatwo
Przytuliła każdą z nas. Jedynie Mercedes siedziała na kanapie bacznie wszystko obserwując.
- Dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłaś. Gdyby nie ty już dawno bym się poddała. - powiedziała do mnie
- Jesteś bardzo dzielną osobą. Podziwiam cię i mam nadzieję, że nie żegnamy się na zawsze. - próbowałam się nie rozpłakać
- Jeszcze jedno. - odsunęła się i wyjęła z torby kopetę zaadresowaną do Harry'ego
- Nie potrafiłabym wyjechać bez słowa wyjaśnienia. - spojrzała na nią
- Mam to zanieść za ciebie ? - zapytałam
- Sama to zrobię. - westchnęła
Poszła na górę. Po kilku chwilach wróciła. Znowu miała łzy w oczach.
- No, czas na mnie. Trzymajcie się dziewczyny. - pomachała nam i wyszła
No i tyle ją widziałyśmy.
- Jesteś z siebie zadowolona ?!- zapytałam Mercy
- Jak najbardziej. Żal mi tej dziewczyny. - odpowiedziała
Zdziwiłam się. O czym ona do cholery mówi ?
- Dlaczego żal ? - zapytała Haylee
- Zakochała się w takim idiocie jak Harry, a tylko cierpi. - wyjaśniła
- Przepraszam, ale co ci do tego ?
- Jestem testerką wierności. Sprawdzam takich gości, czy są wierni swoim partnerkom. Jak widać Styles bardzo łatwo ulega kobiecym urokom. - powiedziała
Że co przepraszam ? Ona jest testerką wierności ?! Czyli, że....
- To było ustalone ?! - krzyknęłam
Wszystkie byłyśmy wstrząśnięte. Ta cała sytuacja staje się coraz bardziej chora i skomplikowana.
- Oczywiście. Prywatnie nie mam zwyczaju sypiać z zajętymi mężczyznami. Może i wyglądam jak typowa dziwka, ale nią nie jestem. Mam zasady. - prychnęła
- Rozwaliłaś im związek i psychikę. - powiedziałam
- To już nie mój problem. Wyświadczyłam jej przysługę, a jak sobie radzą z rozstaniem mnie nie interesuje. - mruknęła
Wzięła swoją walizkę do ręki i poszła w stronę drzwi. Myślałam, że już pójdzie w pizdu i jej nie zobaczę, ale zatrzymała się.
- Jeszcze jedno, Jade. Tego twojego faceta, też bym radziła sprawdzić. - dodała złośliwie i wyszła
Bezczelna smarkula. Zagotowało się we mnie.
Opadłam na kanapę zszokowana. Trochę za dużo wydarzeń jak na jeden dzień. Próbując zająć myśli włączyłyśmy telewizor. Oglądałyśmy powtórki jakichś starych seriali
- Siedzimy tak już z dwie godziny. Trzeba zrobić kolację, bo zaraz małpy wstaną. - powiedziała smutno Dan
Zgodziłyśmy się z nią. Zajęłyśmy się przygotowywaniem kolacji, ale nie zbyt nam to szło. W końcu wyszły nam "jakieś" naleśniki. Na nic lepszego w tym momencie nas nie było stać. Uporałyśmy się akurat, bo zeszli pełni entuzjazmu chłopcy. Bez Hazzy. Ou.
- Cześć dziewczynki. Co macie dobrego ? - zapytał Lou
- Naleśniki. - odpowiedziałyśmy
- Och, to super. Co wam się stało ? A tak wogóle gdzie Tatiana ? - zadawał milion pytań na sekundę
- Nie ma jej. - powiedziałam
- Jak to nie ma ?! - krzyknęli
- Normalnie. Spakowała się, wyjechała. - również krzyknęła Hay
Zapanowała cisza. Patrzyliśmy się na siebie bez żadnego słowa.
- Gdzie Harry ? - zapytałam po długiej chwili milczenia
- U siebie, podobno miał "coś ważnego" do zrobienia. - odpowiedział Lou
List Tatiany.
- Pójdę do niego. - powiedziałam
Czasem się zastanawiam, dlaczego bawię się w psychologa całej naszej bandy. Ygh. Powoli poczłapałam na górę. Przystanęłam pod drzwiami Stylesa. Zapukałam.
- Harry ? - niepewnie weszłam do pokoju
- Straciłem ją, na zawsze. - powiedział cicho
- Nie mów tak. Nie wszystko jeszcze stracone. - usiadłam obok niego na łóżku
- Ona mi nigdy tego nie wybaczy. To już koniec. - rzucił list na podłogę
Ostrożnie podniosłam i spojrzałam na niego.
Harry !
Jeżeli to czytasz, znaczy, że mnie już nie ma. Musiałam wyjechać i przemyśleć kilka spraw. Widok Twój i Mercedes był najgorszym w moim życiu. Po raz kolejny wylałam wiele łez i właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że potrzebujemy przerwy. Odpoczynku od siebie. Dlatego moja decyzja była taka a nie inna. Po prostu w tym momencie nie potrafię inaczej. Wybacz, że dowiadujesz się w taki sposób, ale nie chcę widzieć smutku na Twojej twarzy. Kocham Cię.
Tatiana
No jak widzicie, porobiło się. Kto spodziewał się takiego zakończenia łapka w górę. Część z was narzekała, że żyje im się zbyt kolorowo, no i tutaj ukłon w stronę tych osób :) Zepsułam trochę ten list, ale mam nadzieję, że wybaczycie :) Cieszę się, że komentujecie, że wchodzicie :)) No i liczę na deszcz komentarzy pod tym rozdziałem :) Następny 30 październik
PS: Jak tam wrażenia po Perfect? Moim zdaniem jest "PERFECT" :")
PS: Jak tam wrażenia po Perfect? Moim zdaniem jest "PERFECT" :")
Subskrybuj:
Posty (Atom)