Nasz dzień zaczął się dopiero godzinę temu, a jest już 15:31. Dzisiaj nikt nie ma na nic siły. Siedzimy właśnie w hotelowej restauracji i jemy obiad. Między nami panuje grobowa cisza. Tatiana uparcie unika wzroku Harry'ego, a on całą swoją uwagę skupia na niej. Cholera, jemu na serio na niej zależy. Jutro rano wracamy do UK. Zapewne całe dzisiaj minie nam na dochodzeniu do siebie. Miejmy nadzieje, że do jutra będzie wszystko ok. Po zjedzeniu wszyscy udaliśmy się do pokoi. Ja i Lou położyliśmy się na naszym łóżku i zaczęliśmy oglądać telewizję.
- Co się stało Hazzie i Tatianie ? - zapytał
No tak, on był wtedy zbyt narąbany, żeby wiedzieć takie rzeczy.
- To dość długa historia. Tatiana nakryła go z Mercedes. - odpowiedziałam
- Uuu. Słabo.
- Niby obiecałam im pomóc, ale nie wiem czy się da.- westchnęłam
- Oni potrzebują czasu. On kocha ją, a ona jego. Rok temu byli w identycznej sytuacji. - powiedział
- Problem jest w tym, że Mercedes ma jechać z nami na wakacje. Boję się, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.
- Spokojnie. Harry to duży chłopak i sam sobie poradzi. Wystarczy tylko pogadać z tą całą Mercedes, żeby nie pchała się tam gdzie nie trzeba, bo moment ją odeślesz do ojca.
- Nieźle. Pomysł idealny. - uśmiechnęłam się.
- Wiem. - pocałował mnie w policzek
Zaśmiałam się cicho. Wróciliśmy do oglądania. Oglądaliśmy tak długo, że prawdopodobnie zasnęliśmy, bo obudziłam się następnego ranka. Louis jeszcze spał. Postanowiłam się przebrać. Wyjęłam z walizki ubrania i poszam z nimi do łazienki. Wzięłam prysznic. Umyłam włosy truskawkowym szamponem, a ciało miętowym płynem. Po wysuszeniu, ubrałam się. Zrobiłam lekki makijaż i związałam włosy w koka. Za oknem świeciło słońce. Gdy wróciłam do pokoju. zauważyłam. że Lou ciągle śpi. Ygh.
- Wstawaj ! - rzuciłam w niego poduszką.
- Jeszcze pięć minut.- mruknął
Westchnęłam głęboko. Pokręciłam głową zrezygnowana i wyszłam. W jadalni siedziała reszta bandy.
- A gdzie Louis ? - zapytał Liam
- Śpi - odpowiedziałam. - Nie dało się go dobudzić
Chłopak uśmiechnął się szeroko
- Poczekaj chwilę
Spojrzałam na niego zdziwiona. Jego uśmiech nie wróżył nic dobrego... Hahah. Poszłam zamówić nam coś do jedzenia. Zajęłam miejsce obok Haylee. Po chwili wrócił zadowolony Liam i wkurzony Louis.
- Co zrobiłeś ? - zapytała Danielle
- To co zwykle. Wystarczyła odrobina wody. Niezawodny sposób na szybką pobudkę. - odpowiedział
Wszyscy zaczęli się śmiać. Jedynie Louis udawał obrażonego.
- Ej, rozchmurz się. - cmoknęłam go w policzek
Uśmiechnął się lekko.
Wreszcie wszyscy mogliśmy się skupić na jedzeniu. Atmosfera była inna. Jak widać, wszyscy już wiedzieli co się stało. Po śniadaniu, zaczęliśmy się zbierać. Samolot miał wystartować za dwie godziny. Po pół godzinie byliśmy na lotnisku. Szybko przeszliśmy odprawę i samolot wystartował. To oznacza, że One Direction wraca do gry.
YAY Wróciłam :D Tydzień temu rozdział dodał się automatycznie, a to dlatego, że byłam w drodze na... KONCERT ONE DIRECTION ! Tak, byłam na ich koncercie w Wiedniu i była zajebiście i wgl ljsflsajfljalj Za dwa tygodnie wakacje, więc będę musiała wymyśleć jakiś system dodawania rozdziałów XD Wiem, gadam od rzeczy ale.... cóż :D Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba ;) Do następnego
poniedziałek, 15 czerwca 2015
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Rozdział 44
Impreza trwa w najlepsze. Większość osób jest już w mniejszym lub większym stopniu pijana. Oprócz mamy, Cassie i kilku innych osób, które są samochodami. Siedzę przy stole popijając jakiś alkohol. Po mojej prawej siedzi Lauren. Dziwię się, że mama nie reaguje na to, że ona pije alkohol, ale nie czepiam się. Po lewej mam praktycznie kompletnie pijanego Louisa. Jestem otoczona przez samych pijanych ludzi. Aż chce mi się śmiać. Nie piłam za dużo, bo wyznaczyłam sobie za zadanie pilnować Hazzy, żeby przypadkiem nie zachciało mu się bliższego kontaktu z Mercedes. Cóż, może to powinno być zadanie Tatiany, skoro Harry jest jej chłopakiem, a ja powinnam pilnować swojego, ale on w tym stanie żadnej laski nie wyrwie. Rozejrzałam się po sali. Cholera. Nigdzie nie ma ani Harry'ego, ani Mercedes. Ygh. Tatiany też nie widzę. Powiedziałam Lauren gdzie idę i wstałam od stołu. Jeżeli mi się uda, i do niczego nie dojdzie, ten idiota będzie miał u mnie dług. Wiem, że zależy mu na Tatianie. Wyszłam z budynku. Najpierw udałam się na tyły. Była tam duża rodzinna huśtawka, a na tarasie ławki. Było też ognisko. Widać, że organizują tu nie tylko wesela. Znów się rozejrzałam. Mam. Siedzieli na ławce i się miziali. Z tego co zauważyłam, Harry był kompletnie pijany. Może powinnam coś z tym zrobić.... Nie. Najpierw znajdę Tatianę. Tym razem poszłam na przód. Na ganku, też były ławki. No i znalazła się zguba. Siedziała skulona.
- Co się stało ? - Usiadłam obok niej.
Spojrzała na mnie. Płakała.
- Harry... - zaszlochała.
Czyli widziała. Przytuliłam ją.
- Będzie dobrze. powiedziałam
- Nie będzie. Nie pojadę na te wakacje. Nie, jeżeli ona tam będzie. - Wytarła łzy z policzków.
- Chciałabym to odkręcić, ale nie mogę. Obiecałam.
- No to nie pojadę. W sumie, tylko bym im przeszkadzała. Wrócę wcześniej do domu. - Odetchnęła głęboko.
- To miały być nasze wspólne wakacje. Postaram się ci pomóc. - Próbowałam ją jakiś pocieszyć.
- Zastanowię się. - Uśmiechnęła się delikatnie.
- Chodź. Wróćmy do środka.
Dziewczyna pokiwała głową, a potem dodała :
- Posiedzę tu jeszcze chwilę.
Wróciłam sama na salę. Zajęłam moje wcześniejsze miejsce. Tak jak zakładałam, po chwili przyszedł do mnie Harry.
- Wiesz gdzie Tatiana ? - zapytał
Zmierzyłam go i jego towarzyszkę wzrokiem.
- Wydaje mi się, że ona nie chce cię w tej chwili widzieć. - odpowiedziałam
- Dlaczego ? - O Boże, Harry czy ty jesteś aż taki głupi ?
Wskazałam wzrokiem na Mercedes. Tym razem chyba zczaił.
- O kurwa...
Pokręciłam głową i odciągnęłam go od blondynki.
- Jesteś po prostu mistrzem w spieprzaniu sobie związków. - Zaśmiałam się.
- Ygh. Nie chciałem tego..- Zaczął się tłumaczyć
- Ty jednak jesteś głupi, Styles. To było do przewidzenia, że jeżeli idziesz gdzieś z dziewczyną i miziasz się z inną, to ona was nakryje. Teraz masz. Tatiana nie chce cię znać, a Mercedes wręcz przeciwnie.
- Chyba masz rację. Jestem totalnym idiotą. - powiedział
- Ej, nie łam się. Ciocia Jade wam pomoże.
- Na serio ? - Spojrzał na mnie
Pokiwałam głową. Wręcz uwielbiam bawić się w swatkę. Wróciliśmy do sali. Tatiany nie było, więc zakładam, że zadzwoniła po taksówkę i wróciła do hotelu. Do końca wesela zostałam niańką Stylesa. Około 4 nad ranem wszyscy jakimś cudem cało, wróciliśmy do hotelu. Od każdego napieprzało alkoholem na kilometr. Pewnie wyglądałam strasznie, ale miałam to gdzieś i od razu położyłam się spać.
- Co się stało ? - Usiadłam obok niej.
Spojrzała na mnie. Płakała.
- Harry... - zaszlochała.
Czyli widziała. Przytuliłam ją.
- Będzie dobrze. powiedziałam
- Nie będzie. Nie pojadę na te wakacje. Nie, jeżeli ona tam będzie. - Wytarła łzy z policzków.
- Chciałabym to odkręcić, ale nie mogę. Obiecałam.
- No to nie pojadę. W sumie, tylko bym im przeszkadzała. Wrócę wcześniej do domu. - Odetchnęła głęboko.
- To miały być nasze wspólne wakacje. Postaram się ci pomóc. - Próbowałam ją jakiś pocieszyć.
- Zastanowię się. - Uśmiechnęła się delikatnie.
- Chodź. Wróćmy do środka.
Dziewczyna pokiwała głową, a potem dodała :
- Posiedzę tu jeszcze chwilę.
Wróciłam sama na salę. Zajęłam moje wcześniejsze miejsce. Tak jak zakładałam, po chwili przyszedł do mnie Harry.
- Wiesz gdzie Tatiana ? - zapytał
Zmierzyłam go i jego towarzyszkę wzrokiem.
- Wydaje mi się, że ona nie chce cię w tej chwili widzieć. - odpowiedziałam
- Dlaczego ? - O Boże, Harry czy ty jesteś aż taki głupi ?
Wskazałam wzrokiem na Mercedes. Tym razem chyba zczaił.
- O kurwa...
Pokręciłam głową i odciągnęłam go od blondynki.
- Jesteś po prostu mistrzem w spieprzaniu sobie związków. - Zaśmiałam się.
- Ygh. Nie chciałem tego..- Zaczął się tłumaczyć
- Ty jednak jesteś głupi, Styles. To było do przewidzenia, że jeżeli idziesz gdzieś z dziewczyną i miziasz się z inną, to ona was nakryje. Teraz masz. Tatiana nie chce cię znać, a Mercedes wręcz przeciwnie.
- Chyba masz rację. Jestem totalnym idiotą. - powiedział
- Ej, nie łam się. Ciocia Jade wam pomoże.
- Na serio ? - Spojrzał na mnie
Pokiwałam głową. Wręcz uwielbiam bawić się w swatkę. Wróciliśmy do sali. Tatiany nie było, więc zakładam, że zadzwoniła po taksówkę i wróciła do hotelu. Do końca wesela zostałam niańką Stylesa. Około 4 nad ranem wszyscy jakimś cudem cało, wróciliśmy do hotelu. Od każdego napieprzało alkoholem na kilometr. Pewnie wyglądałam strasznie, ale miałam to gdzieś i od razu położyłam się spać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)