Bal na zakończenie szkoły coraz bardziej się zbliżał. Właśnie jestem z Haylee w Centrum Handlowym. Oglądamy różne sukienki, ale żadna z nas nie jest w stanie zdecydować się na którąś z nich.
- Ta byłaby super dla Tatiany - pokazałam na jedną wiszącą na wieszaku
- Problem jest taki, że ona nie ma ochoty iść. - westchnęła Hay
- Chyba wiem, jak sobie poradzić z tym "problemem" - powiedziałam
- Masz jakiś pomysł. Niech będzie. Najpierw tylko znajdźmy coś dla siebie.- poparła mnie
Po kolejnych godzinach znalazłyśmy odpowiednie sukienki. Ja zdecydowałam się na taką , a Haylee na taką
Po drodze omawiałyśmy mój plan. Chodziło o to, żeby Tatiana poszła na bal z Harry'm. Ale jak, kiedy ona się do niego nie odzywa? Postanowiłyśmy zaaranżować ich spotkanie. Jestem na 99% pewna, że to wypali. Bal jest w piątek wieczorem. Mamy dwa dni. Trochę mało czasu, ale wystarczy. Mój plan był prosty i każda z nas wiedziała co robić. Stwierdziłyśmy, że zaczniemy działać od razu. Droga powrotna do domu zajęła nam dziesięć minut.
- Idź pogadać z Hazzą, ja zadzwonię do Tatiany. - powiedziałam do Haylee
Blondynka kiwnęła głową i poszła. Wybrałam numer rosjanki.
- Halo ? - usłyszałam jej głos
- Hej, dzidzia. Co porabiasz ? - zapytałam
- Odrabiam lekcje. Ugh, a ty ?
- Właśnie wróciłam z zakupów. No tak, ty od razu po szkole do lekcji, a ja z Hay do Centrum Handlowego. - zaśmiałam się
- No widzisz.
- Masz jakieś plany na jutro ?
- Nie. Mam lekcje do drugiej, a potem jestem wolna, a co ?
- Może spotkałybyśmy się w Coffee House o 16:00. Stęskniłam się za tobą.
- Jasne, ja też się stęskniłam. Nie mam nic przeciwko
- No to jesteśmy umówione. Ja muszę już kończyć. Pa.
Rozłączyłam się. Wszystko idzie zgodnie z planem. Żeby nie wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń poszłam się przywitać z chłopakami.
Pocałowałam Louisa w policzek siadając obok niego na kanapie.
- Strasznie długo was nie było. - powiedział
- Nie potrafiłyśmy się zdecydować, tyle tam było fajnych ciuchów. Właśnie dlatego nie chciałam, żebyście z nami poszli. - uśmiechnęłam się
- Ale kupiłaś ? - zapytał
- Tak. - odpowiedziałam
- Pokaż ! - krzyknęli
- O nie. Dopiero w piątek. - pokazałam im język i uciekłam na górę
Poszłam sprawdzić, jak idzie dalsza część planu. Tak jak zakładałam, Haylee siedziała z Harry'm w jego pokoju.
- I jak ? - zapytałam
- To się nie uda. - mruknął Harry
- Uda. Wyobraź sobie, że gadałam z Tatianą. Umówiłam was na jutro na 16:00 w Coffee House. - powiedziałam
- I ona się tak po prostu zgodziła ?
- Tak.Tylko nie wie, że ma się spotkać z tobą. - powiedziałam
- Jesteś genialna, Jade. - chłopak przytulił mnie lekko unosząc
- Wiem, wiem - zaśmiałam się - Tylko tym razem nie spierdol tej szansy. Nie wiem, czy będę w stanie ci pomóc następnym razem.
- Na pewno jej nie zmarnuję. - powiedział
- No ja myślę. My zostawiamy cię samego. Pomyśl, co chciałbyś jej powiedzieć i takie tam.
- Dzięki. - uśmiechnął się
- Nie ma za co.
Obydwie byłyśmy zmęczone i marzyłyśmy tylko o łóżkach, więc rozeszłyśmy się do swoich pokoi. Wzięłam odprężającą kąpiel. Po kilkudziesięciu minutach, wyszłam z cieplutkiej wody. Założyłam byle jakie ciuchy. Położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Następnego ranka obudziłam się przytulona do Louisa. On nie spał. Przyglądał mi się.
- Długo już się tak na mnie patrzysz ? - zapytałam przeciągając się
- Jakieś pół godziny. Jesteś taka słodka kiedy śpisz. - odpowiedział
Spojrzałam na zegar. Dochodzi siódma.
- Muszę się zacząć zbierać do szkoły. - ziewnęłam
- Musisz ?
- Tak. Nie mogę zawalić kolejnego dnia. Już i tak mam masę nieobecności. Cud, że jeszcze nikt się tym nie zainteresował.- powiedziałam
Chłopak wpił się w moje usta. Napierał na mnie tak , że z powrotem wylądowałam na łóżku. Zawisł nade mną podpierając się rękami o łóżko. Patrzyliśmy sobie w oczy. Kurwa. Dyrektor ostrzegał, że jeszcze jeden opuszczony dzień i mnie nie przepuszczą. Nie wiem jak, ale jakoś udało mi się wyślizgnąć i zamknęłam się w łazience. Boże, to wygląda co najmniej dziwnie. Na szczęście przewidziałam to i mundurek wisi na wieszaku. Hyhy. Nie zwracając uwagi na nic zaczęłam się szykować. Ubrałam się, uczesałam i pomalowałam. Ostrożnie i powoli otworzyłam drzwi. Pusto. Zabrałam spakowaną torbę i zeszłam na dół. Jak zwykle Haylee czekała ze śniadaniem.
- Co tak późno ? - zapytała
Opowiedziałam jej całą tą psychiczną historię.
- Co ?! - wybuchnęła śmiechem
Zjadłyśmy śniadanie i wyszłyśmy z domu. W głowie miałyśmy już tylko nasz dzisiejszy plan i bal.
Hejo :) Taki dłuższy rozdział. Chcecie takie długie rozdziały ? Czy wolicie krótsze, lub jeszcze odrobinkę dłuższe ? Przed wakacyjna głupawka chyba mnie puszcza, tak więc nie rozpisuję się :) Komentarze jak zawsze mile widziane :)
sobota, 27 czerwca 2015
środa, 24 czerwca 2015
Rozdział 47
Czas płynie szybko. Zdecydowanie zbyt szybko. Dzisiaj są moje dziewiętnaste urodziny. Zwykle w ten dzień siedziałam samotnie w swoim pokoju popijając kawę, wspominając "stare dobre czasy" . Jednak dzisiaj jak sądzę moje urodzinowe zwyczaje się zmienią. W tym domu nie ma opcji, żeby posiedzieć samemu. Wszędzie roi się od ludzi. Hehe. Leżę sobie wygodnie w łóżku. Na dole panuje ogromny harmider. Słyszę rozmowy reszty z dołu. Coś szykują. Jeszcze nie wiem co dokładnie.
- Idź do niej, tylko ostrożnie. - poleciła Haylee
Po chwili usłyszałam kroki na schodach. Drzwi się otworzyły. Do pomieszczenia wszedł Louis z tacką, na której był tort, zapewne upieczony przez Haylee, , filiżanka herbaty i jakaś kartka.
- Wszystkiego najlepszego ! - powiedział radośnie
Wstałam, żeby go przytulić. Cieszyłam się, że ktoś pamiętał.
- Dziękuję.- powiedziałam
Chłopak pocałował mnie namiętnie w usta.
- Spróbuj tortu. - uśmiechnął się
Ukroiłam kawałek ciasta. Wyglądało przepysznie. Smakowało.... brak słów.
- Smakuje ? - zapytał
Ja w odpowiedzi tylko pokiwałam głową. Położyliśmy się na łóżku. Popijałam tort herbatką, podczas gdy Lou układał najdłuższe życzenia w historii. Przyjrzałam się bliżej kartce. Była na niej brokatowa cyfra "19" i napis "Happy Birthday" Otworzyłam ją. Były tam wypisane życzenia od każdego z osobna. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
Nagle, ktoś zapukał do drzwi.
- Przeszkadzamy ? - zapytała uśmiechnięta Haylee
- Ani trochę. - odpowiedziałam
Do pokoju weszła cała nasza banda. Wszyscy spojrzeli na Haylee
- Ale, że ja ? - zapytała
Pokiwali na tak. Blondynka westchnęła.
- Dobra, niech będzie. Jade, w imieniu tej tam zgrai życzę ci wszystkiego najlepszego. Zdrowia, szczęścia, oczywiście z Louisem, gromadki roześmianych dzieci. Żebyś zawsze była taka zarąbista i nigdy ale to przenigdy się nie zmieniała. - wręczyła mi średniej wielkości torebkę i przytuliła
Potem przytuliłam każdego po kolei. Cieszyłam się, że mam takich przyjaciół. Postanowiłam zobaczyć prezenty. Zaśmiałam się, gdy zobaczyłam, że były podpisane, który od kogo. Od Haylee i Nialla sukienka.
Od Zayna i Perrie bransoletka , Od Liama i Dan naszyjnik a od Hazzy... opaska . Zaśmiałam się. Spojrzałam na niego wzrokiem "Wtf?" a on tylko wzruszył ramionami. Ogólnie prezenty super.
- Kicia, ubieraj się, bo to jeszcze nie koniec prezentów. - powiedział Lou
- Okeej. Nie wiem o co chodzi ale okej. - mruknęłam
Wszyscy się ulotnili. Hm, ciekawe gdzie. Wybrałam z szafy ubrania i poszłam do łazienki się przebrać. Zrobiłam makijaż i uczesałam się w koka. W pokoju czekał Louis.
- A teraz takie pytanie. Ufasz mi ?
- Oczywiście. - odpowiedziałam bez zastanowienia
- To właśnie chciałem usłyszeć. - uśmiechnął się
Nie miałam pojęcia co on kombinuje. Zawiązał mi na oczach jakąś chustkę.
- To konieczne ? - zapytałam
- Tak. A teraz cicho i idziemy. - odpowiedział
Prowadził mnie gdzieś. Nie wiem gdzie. Po kilku minutach poczułam powiew wiatru. Czyli jesteśmy na dworze. Szliśmy jeszcze jakiś czas.
- Jesteśmy na miejscu. - poinformował mnie
Zdjęłam to coś z oczu. Przede mną stał samochód. Nie wierzyłam własnym oczom.
- Podoba ci się ? - zapytał spoglądając na mnie z tym swoim łobuzerskim uśmiechem
- Jest piękny, ale na pewno kosztował mnóstwo pieniędzy. - powiedziałam
- Ważne jest to, że jesteś szczęśliwa.
Przytuliłam go. Cieszę się, że mam takiego chłopaka.
- Kocham cię, wiesz ? - spojrzałam na niego
W płaskich butach, jestem od niego znacznie niższa. Szlag.
- Ja ciebie też kocham, mała.
No właśnie. Dzisiaj mu tą "małą" wybaczę.
- Chcesz się przejechać ? - zapytałam
Oczy mu się zaświeciły. Bardzo chciałam obejrzeć wnętrze samochodu. Wsiadłam od strony kierowcy.
- Jest idealny. - powiedziałam
- Odpalaj to cacko.- pośpieszył mnie
Odpaliłam silnik. Super uczucie. Wyjechałam na ulice. Wyjechałam kawałek poza Londyn, żeby sprawdzić pełne możliwości. Jest szybki. Lekko się go prowadzi. Wygląda zajebiście. Po godzinnej przejażdżce wróciliśmy. Przez drogę słuchaliśmy radia i śpiewaliśmy na cały głos. Zaparkowałam samochód na jego miejscu.
- Gdzie byliście ? - zapytał Liam
- Przetestować moje nowe cacko, a co ? - odpowiedziałam
- Nic, nic.
Resztę popołudnia spędziliśmy nudząc się w domu, a wieczorem do klubu na imprezę. Podobno wszystko było gotowe już wczoraj. Jakieś trzy godziny przed, poszłyśmy się z dziewczynami szykować. Naszykowałam sobie ubrania i wzięłam się za włosy. Pokręciłam sobie loki. Zrobiłam makijaż. Gotowa, zeszłam na dół by czekać na resztę dziewczyn. Chłopaki pojechali wcześniej, żeby wszystkiego dopilnować.
Po chwili przyszła Haylee, Danielle i Perrie. Gdy wszystkie byłyśmy gotowe ruszyłyśmy do MOJEGO samochodu. Niestety, nie znałam drogi, więc to Haylee musiała prowadzić. Pierwszy i ostatni raz. Szykuje się kolejna noc spędzona na imprezie. Ekstra.
Witam XD Tak, jest środa, tak jest rozdział. Wchodzi nowy system dodawania, który jest bardzo chaotyczny. Rozdziału możecie się spodziewać o każdej porze dnia i nocy. Pisaliście mi, że rozdziały są nudnawe, tak więc wymyśliłam COŚ. Możecie się domyślać co to jest, lub nie. W każdym razie, następne rozdziały według mnie nudne nie będą, ale liczy się wasze zdanie. Mam nadzieję, że spodoba wam się mój psychiczny, pojebany pomysł. Z góry przepraszam za wszystko, ale ostatnio jestem jak na haju nie wiem dlaczego. XD Piszę bez sensu wiem to :D Wgl, zbliżamy się mniej więcej do połowy ff. Mniej więcej. XD Nie wiem ile rozdziałów planuję, ale będzie ich jeszcze troszkę, Jutro postaram się dodać Intrigue, którego nie chcecie czytać xd. Możliwe też, że pojawi się 48 rozdział, ale nie jestem pewna. No, koniec mojego ględzenia. Do następnego. Cześć :*
- Idź do niej, tylko ostrożnie. - poleciła Haylee
Po chwili usłyszałam kroki na schodach. Drzwi się otworzyły. Do pomieszczenia wszedł Louis z tacką, na której był tort, zapewne upieczony przez Haylee, , filiżanka herbaty i jakaś kartka.
- Wszystkiego najlepszego ! - powiedział radośnie
Wstałam, żeby go przytulić. Cieszyłam się, że ktoś pamiętał.
- Dziękuję.- powiedziałam
Chłopak pocałował mnie namiętnie w usta.
- Spróbuj tortu. - uśmiechnął się
Ukroiłam kawałek ciasta. Wyglądało przepysznie. Smakowało.... brak słów.
- Smakuje ? - zapytał
Ja w odpowiedzi tylko pokiwałam głową. Położyliśmy się na łóżku. Popijałam tort herbatką, podczas gdy Lou układał najdłuższe życzenia w historii. Przyjrzałam się bliżej kartce. Była na niej brokatowa cyfra "19" i napis "Happy Birthday" Otworzyłam ją. Były tam wypisane życzenia od każdego z osobna. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
Nagle, ktoś zapukał do drzwi.
- Przeszkadzamy ? - zapytała uśmiechnięta Haylee
- Ani trochę. - odpowiedziałam
Do pokoju weszła cała nasza banda. Wszyscy spojrzeli na Haylee
- Ale, że ja ? - zapytała
Pokiwali na tak. Blondynka westchnęła.
- Dobra, niech będzie. Jade, w imieniu tej tam zgrai życzę ci wszystkiego najlepszego. Zdrowia, szczęścia, oczywiście z Louisem, gromadki roześmianych dzieci. Żebyś zawsze była taka zarąbista i nigdy ale to przenigdy się nie zmieniała. - wręczyła mi średniej wielkości torebkę i przytuliła
Potem przytuliłam każdego po kolei. Cieszyłam się, że mam takich przyjaciół. Postanowiłam zobaczyć prezenty. Zaśmiałam się, gdy zobaczyłam, że były podpisane, który od kogo. Od Haylee i Nialla sukienka.
Od Zayna i Perrie bransoletka , Od Liama i Dan naszyjnik a od Hazzy... opaska . Zaśmiałam się. Spojrzałam na niego wzrokiem "Wtf?" a on tylko wzruszył ramionami. Ogólnie prezenty super.
- Kicia, ubieraj się, bo to jeszcze nie koniec prezentów. - powiedział Lou
- Okeej. Nie wiem o co chodzi ale okej. - mruknęłam
Wszyscy się ulotnili. Hm, ciekawe gdzie. Wybrałam z szafy ubrania i poszłam do łazienki się przebrać. Zrobiłam makijaż i uczesałam się w koka. W pokoju czekał Louis.
- A teraz takie pytanie. Ufasz mi ?
- Oczywiście. - odpowiedziałam bez zastanowienia
- To właśnie chciałem usłyszeć. - uśmiechnął się
Nie miałam pojęcia co on kombinuje. Zawiązał mi na oczach jakąś chustkę.
- To konieczne ? - zapytałam
- Tak. A teraz cicho i idziemy. - odpowiedział
Prowadził mnie gdzieś. Nie wiem gdzie. Po kilku minutach poczułam powiew wiatru. Czyli jesteśmy na dworze. Szliśmy jeszcze jakiś czas.
- Jesteśmy na miejscu. - poinformował mnie
Zdjęłam to coś z oczu. Przede mną stał samochód. Nie wierzyłam własnym oczom.
- Podoba ci się ? - zapytał spoglądając na mnie z tym swoim łobuzerskim uśmiechem
- Jest piękny, ale na pewno kosztował mnóstwo pieniędzy. - powiedziałam
- Ważne jest to, że jesteś szczęśliwa.
Przytuliłam go. Cieszę się, że mam takiego chłopaka.
- Kocham cię, wiesz ? - spojrzałam na niego
W płaskich butach, jestem od niego znacznie niższa. Szlag.
- Ja ciebie też kocham, mała.
No właśnie. Dzisiaj mu tą "małą" wybaczę.
- Chcesz się przejechać ? - zapytałam
Oczy mu się zaświeciły. Bardzo chciałam obejrzeć wnętrze samochodu. Wsiadłam od strony kierowcy.
- Jest idealny. - powiedziałam
- Odpalaj to cacko.- pośpieszył mnie
Odpaliłam silnik. Super uczucie. Wyjechałam na ulice. Wyjechałam kawałek poza Londyn, żeby sprawdzić pełne możliwości. Jest szybki. Lekko się go prowadzi. Wygląda zajebiście. Po godzinnej przejażdżce wróciliśmy. Przez drogę słuchaliśmy radia i śpiewaliśmy na cały głos. Zaparkowałam samochód na jego miejscu.
- Gdzie byliście ? - zapytał Liam
- Przetestować moje nowe cacko, a co ? - odpowiedziałam
- Nic, nic.
Resztę popołudnia spędziliśmy nudząc się w domu, a wieczorem do klubu na imprezę. Podobno wszystko było gotowe już wczoraj. Jakieś trzy godziny przed, poszłyśmy się z dziewczynami szykować. Naszykowałam sobie ubrania i wzięłam się za włosy. Pokręciłam sobie loki. Zrobiłam makijaż. Gotowa, zeszłam na dół by czekać na resztę dziewczyn. Chłopaki pojechali wcześniej, żeby wszystkiego dopilnować.
Po chwili przyszła Haylee, Danielle i Perrie. Gdy wszystkie byłyśmy gotowe ruszyłyśmy do MOJEGO samochodu. Niestety, nie znałam drogi, więc to Haylee musiała prowadzić. Pierwszy i ostatni raz. Szykuje się kolejna noc spędzona na imprezie. Ekstra.
Witam XD Tak, jest środa, tak jest rozdział. Wchodzi nowy system dodawania, który jest bardzo chaotyczny. Rozdziału możecie się spodziewać o każdej porze dnia i nocy. Pisaliście mi, że rozdziały są nudnawe, tak więc wymyśliłam COŚ. Możecie się domyślać co to jest, lub nie. W każdym razie, następne rozdziały według mnie nudne nie będą, ale liczy się wasze zdanie. Mam nadzieję, że spodoba wam się mój psychiczny, pojebany pomysł. Z góry przepraszam za wszystko, ale ostatnio jestem jak na haju nie wiem dlaczego. XD Piszę bez sensu wiem to :D Wgl, zbliżamy się mniej więcej do połowy ff. Mniej więcej. XD Nie wiem ile rozdziałów planuję, ale będzie ich jeszcze troszkę, Jutro postaram się dodać Intrigue, którego nie chcecie czytać xd. Możliwe też, że pojawi się 48 rozdział, ale nie jestem pewna. No, koniec mojego ględzenia. Do następnego. Cześć :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)